Przed 17:00 wyszłam z domu. Od razu zobaczyłam Jonathana. Podeszłam do niego ze spokojem.
- Hejka. Gotowy?
- Hej... Nie takie rzeczy się przechodziło - odpowiedział i ruszyliśmy w stronę kina.
W kinie byliśmy piętnaście po. Od razu jak weszliśmy zauważyłam Lily. Ash przytulał ją do siebie. Było to urocze, bo Lily nie sięgała my nawet do ramion.
- Hejka! - rzuciła się na mnie Lily kiedy mnie tylko zobaczyła.
- No siemka - przytuliłam ją.
Ash podszedł do nas powolnym krokiem.
- To jest Jonathan, mój kolega - powiedziałam.
Przedstawili się sobie na wzajem. Czułam się niezręcznie. Może to był błąd zapraszając go.
Weszliśmy do sali numer 4. Miejsca mieliśmy na samej górze. Okazało się, że jak być to jakiś film o wampirach. Na sali było bardzo mało ludzi. Zajęte były pojedyncze miejsca.
Film był BARDZO nudny. Lily o Ash zajmowali się ciągle sobą.
- Możemy stąd wyjść... - wyszeptał. Kiwnęłam twierdząco głową do niego. Oznajmiłam Lily, że wychodzimy. Nie mam pojęcia czy mnie słyszała.
Na tworzę było chłodno, a powietrze było takie świeże. Szliśmy pustym chodziłem w milczeniu.
- Przepraszam
- To że jestem cztero wiecznym wampirem to nie znaczy, że nie mogę od czasu do czasu gdzieś wyjść - powiedział szturchając mnie w ramię.
Uśmiechnęłam się tylko do niego.
Czas szybko minął. Szybko znaleźliśmy się na mojej ulicy, niedaleko mojego domu.
- Dobranoc - powiedziałam z uśmiechem.
- Dobranoc Elizabeth - powiedział ciszej.
Odwróciłam się i poszłam w stronę domu. Czułam, że jeszcze tam stał. Odprowadzał mnie wzrokiem. Uśmiechałam się sama do siebie. Kiedy otwierałam furtkę spojrzałam w jego stronę. Stał tam, w świetle latarni.
Kolorowych snów... Usłyszałam w swojej głowie i uśmiechnęłam się szeroko.
- Hejka. Gotowy?
- Hej... Nie takie rzeczy się przechodziło - odpowiedział i ruszyliśmy w stronę kina.
W kinie byliśmy piętnaście po. Od razu jak weszliśmy zauważyłam Lily. Ash przytulał ją do siebie. Było to urocze, bo Lily nie sięgała my nawet do ramion.
- Hejka! - rzuciła się na mnie Lily kiedy mnie tylko zobaczyła.
- No siemka - przytuliłam ją.
Ash podszedł do nas powolnym krokiem.
- To jest Jonathan, mój kolega - powiedziałam.
Przedstawili się sobie na wzajem. Czułam się niezręcznie. Może to był błąd zapraszając go.
Weszliśmy do sali numer 4. Miejsca mieliśmy na samej górze. Okazało się, że jak być to jakiś film o wampirach. Na sali było bardzo mało ludzi. Zajęte były pojedyncze miejsca.
Film był BARDZO nudny. Lily o Ash zajmowali się ciągle sobą.
- Możemy stąd wyjść... - wyszeptał. Kiwnęłam twierdząco głową do niego. Oznajmiłam Lily, że wychodzimy. Nie mam pojęcia czy mnie słyszała.
Na tworzę było chłodno, a powietrze było takie świeże. Szliśmy pustym chodziłem w milczeniu.
- Przepraszam
- To że jestem cztero wiecznym wampirem to nie znaczy, że nie mogę od czasu do czasu gdzieś wyjść - powiedział szturchając mnie w ramię.
Uśmiechnęłam się tylko do niego.
Czas szybko minął. Szybko znaleźliśmy się na mojej ulicy, niedaleko mojego domu.
- Dobranoc - powiedziałam z uśmiechem.
- Dobranoc Elizabeth - powiedział ciszej.
Odwróciłam się i poszłam w stronę domu. Czułam, że jeszcze tam stał. Odprowadzał mnie wzrokiem. Uśmiechałam się sama do siebie. Kiedy otwierałam furtkę spojrzałam w jego stronę. Stał tam, w świetle latarni.
Kolorowych snów... Usłyszałam w swojej głowie i uśmiechnęłam się szeroko.
***
Byłem już niedaleko domu. Myślałem o Elizabeth. Musiałem się dowiedzieć czy nie ma nic wspólnego z naszym światem. Jeszcze nigdy nie czułem czegoś takiego.
Zatrzymałem się przed drzwiami. Słyszałem jak ktoś chodzi w domu. Otworzyłem pomału drzwi. W domu panował mrok. Zapaliłem światło w salonie. Pusto. Wampirzym krokiem przeniosłem się na górę. Podszedłem do swojego pokoju. Drzwi były otwarte. Przy biurku stała kobieta. Była tyłem do mnie, ale wszędzie bym rozpoznał te blond loki.
- Witaj Emily - przywitałem się.
- Jonathan... - odwróciła się do mnie.
- Ile to już lat siostrzyczko?
- Z 50 - rzuciła mi się w ramiona. Stęskniłem się za nią.
- Co tutaj robisz?
- Nie miałam nic do roboty, wiec postanowiłam odwiedzić mojego małego braciszka - ucałował mnie w policzek.
Pomogłem się jej rozpakować. Nie musiałem się jej pytać jak dostała się do domu, bo powyginane wsuwki mówią same za siebie.
- Opowiesz mi o niej? - spytała gdy siedzieliśmy w kuchni pijąc krew.
- O kim? O.. Chodzi o Elizabeth?
- Tak braciszku... No więc? - nie dawała za wygraną, z resztą jak zawsze.
Opowiedziałem jej wszystko o Elizabeth. Ona w skupieniu nie słuchała, z jej twarzy nie schodził uśmiech.
- Oj Jonathan ty to wiesz jak przyciągnąć do siebie kobietę - zaśmiała się.
- Wiem, że nie jesteś tutaj bez powodu - zmieniłem temat.
- Alfa i Omega mają się obudzić - byliśmy sami, jednak te słowa powiedziała bardzo cicho.
- Chcą przemienić więcej Czystej Krwi?
- Na to wygląda... Jeżeli nie chcesz, aby twojej dziewczynie coś się stało pilnuj jej...
- Nie jest moją dziewczyną... Po za tym nie muszą tutaj przyjeżdżać - zasugerowałem.
- Po pierwsze zawsze odwiedzają wampiry Czystej Krwi, po drugie
... Człowieku czy ty nie czujesz tutaj tej dziwnej magii?!
- Może gdybym był człowiekiem to bym czuł... - skwitowałem.
To prawda to miasto było inne. Musiały odbywać się tu kiedyś sabaty czy coś w tym stylu. Pełen lasów... Nie wykluczone, że nie ma tu wilkołaków. Czytałem, że są tu spotykane pojedyńcze jednostki tych stworzeń.
Zaczęliśmy zupełnie inny temat. Emily opowiadała mi gdzie była przez ten całe czas. Wspominała o swoich miłostkach. Ja jednak wziąłem na poważnie to, że Alfa i Omega mają powstać.
Zatrzymałem się przed drzwiami. Słyszałem jak ktoś chodzi w domu. Otworzyłem pomału drzwi. W domu panował mrok. Zapaliłem światło w salonie. Pusto. Wampirzym krokiem przeniosłem się na górę. Podszedłem do swojego pokoju. Drzwi były otwarte. Przy biurku stała kobieta. Była tyłem do mnie, ale wszędzie bym rozpoznał te blond loki.
- Witaj Emily - przywitałem się.
- Jonathan... - odwróciła się do mnie.
- Ile to już lat siostrzyczko?
- Z 50 - rzuciła mi się w ramiona. Stęskniłem się za nią.
- Co tutaj robisz?
- Nie miałam nic do roboty, wiec postanowiłam odwiedzić mojego małego braciszka - ucałował mnie w policzek.
Pomogłem się jej rozpakować. Nie musiałem się jej pytać jak dostała się do domu, bo powyginane wsuwki mówią same za siebie.
- Opowiesz mi o niej? - spytała gdy siedzieliśmy w kuchni pijąc krew.
- O kim? O.. Chodzi o Elizabeth?
- Tak braciszku... No więc? - nie dawała za wygraną, z resztą jak zawsze.
Opowiedziałem jej wszystko o Elizabeth. Ona w skupieniu nie słuchała, z jej twarzy nie schodził uśmiech.
- Oj Jonathan ty to wiesz jak przyciągnąć do siebie kobietę - zaśmiała się.
- Wiem, że nie jesteś tutaj bez powodu - zmieniłem temat.
- Alfa i Omega mają się obudzić - byliśmy sami, jednak te słowa powiedziała bardzo cicho.
- Chcą przemienić więcej Czystej Krwi?
- Na to wygląda... Jeżeli nie chcesz, aby twojej dziewczynie coś się stało pilnuj jej...
- Nie jest moją dziewczyną... Po za tym nie muszą tutaj przyjeżdżać - zasugerowałem.
- Po pierwsze zawsze odwiedzają wampiry Czystej Krwi, po drugie
... Człowieku czy ty nie czujesz tutaj tej dziwnej magii?!
- Może gdybym był człowiekiem to bym czuł... - skwitowałem.
To prawda to miasto było inne. Musiały odbywać się tu kiedyś sabaty czy coś w tym stylu. Pełen lasów... Nie wykluczone, że nie ma tu wilkołaków. Czytałem, że są tu spotykane pojedyńcze jednostki tych stworzeń.
Zaczęliśmy zupełnie inny temat. Emily opowiadała mi gdzie była przez ten całe czas. Wspominała o swoich miłostkach. Ja jednak wziąłem na poważnie to, że Alfa i Omega mają powstać.
***
Siedziałam na tapczanie powtarzając materiał na jutro. Tyle się działo w ostatnich dniach, że prawie zapomniałam, że mam studia. Na szafce nocnej miałam postawioną szklankę soku i talerz z kanapkami... Jedząc je przypomniało mi się śniadanie i Jonathana... Stop! Nauka ważniejsza. Nie mogłam sobie pozwolić na to, że przez jakiegoś tam wampira zawalę studia!
Naukę przerwał mi dźwięk sms-a.
Naukę przerwał mi dźwięk sms-a.
Od: Matt
Przyniesiesz mi jutro notatki? Nie będzie mnie w szkole.
Przyniesiesz mi jutro notatki? Nie będzie mnie w szkole.
Do: Matt
Jasne :D Będę zaraz po lekcjach ;)
Jasne :D Będę zaraz po lekcjach ;)
Ciekawe co się stało... Zawsze jak nie było go na zajęciach oznaczało to, że był chory. Nigdy bez konkretnego powodu nie opuszcza wykładów.
Kiedy wróciłam ponownie do nauki została ona przerwana po raz drugi.
Kiedy wróciłam ponownie do nauki została ona przerwana po raz drugi.
Od: Jonathan
Jutro o 17:00 u mnie.
Jutro o 17:00 u mnie.
Do: Jonathan
Mam coś takiego jak studia, a po za tym jest umuwioba z przyjacielem. Innym razem xx
Mam coś takiego jak studia, a po za tym jest umuwioba z przyjacielem. Innym razem xx
Rozkazywać to on mi się będzie. Chyba zapomniał, że mogę życie nie toczy się wyłącznie wokół niego.
Nie uzyskałam żadnej odpowiedzi i w końcu mogłaby skupić się na nauce.
Po jakichś 15 minutach odłożyłam notatki na biurko. Wzięłam talerz i szklankę i zeszłam na dół. Rodzice oglądali jakiś film i w pierwszej chwili mnie nie zauważyli, gdyż po jakichś 5 minutach mojej obecności w kuchni mama była zdziwiona i stwierdziła, że ją przestraszyłam.
- Jak było w kinie? Nic nie mówisz - zaczęła znowu mama.
- Dobrze - odpowiedziałam.
Nie o taką odpowiedź jej chodziło, ale musiała się nią zadowolić.
- Był Jonathan? - nie dawała za wygraną.
- Kto? - włączył się tata.
Świetnie...
- Był. Kolega. Coś jeszcze? - spytałam.
Nie pytali o nic więcej. Musieli się pogodzić z tym, że juz jestem dorosła.
Wróciłam do siebie. Wzięłam prysznic i wskoczyłam pod kołdrę.
Przed snem sprawdziłam jeszcze telefon. SMS.
Nie uzyskałam żadnej odpowiedzi i w końcu mogłaby skupić się na nauce.
Po jakichś 15 minutach odłożyłam notatki na biurko. Wzięłam talerz i szklankę i zeszłam na dół. Rodzice oglądali jakiś film i w pierwszej chwili mnie nie zauważyli, gdyż po jakichś 5 minutach mojej obecności w kuchni mama była zdziwiona i stwierdziła, że ją przestraszyłam.
- Jak było w kinie? Nic nie mówisz - zaczęła znowu mama.
- Dobrze - odpowiedziałam.
Nie o taką odpowiedź jej chodziło, ale musiała się nią zadowolić.
- Był Jonathan? - nie dawała za wygraną.
- Kto? - włączył się tata.
Świetnie...
- Był. Kolega. Coś jeszcze? - spytałam.
Nie pytali o nic więcej. Musieli się pogodzić z tym, że juz jestem dorosła.
Wróciłam do siebie. Wzięłam prysznic i wskoczyłam pod kołdrę.
Przed snem sprawdziłam jeszcze telefon. SMS.
Od: Jonathan
Pasuje Ci w piątek o 17:00? U mnie.
Pasuje Ci w piątek o 17:00? U mnie.
Do: Jonathan
Tak
Tak
Nie sądziłam, że jeszcze napisze. W głębi siebie chciałam się z nim spotkać. Mimo tego kim jest czułam się przy nim bezpiecznie.
Zasnęłam myśląc o nim.
Zasnęłam myśląc o nim.
***
Położyłem się około czwartej w nocy tak jak i Emily. Cieszyłem się, że Elizabeth się zgodziła. Chciałem aby się poznały, a po za tym wolałem ją uprzedzić przed pierwszymi. Lubiłem z nimi rozmawiać i przebywać z nimi. Byli jakby moją nową rodziną. Jednakże byli nie obliczani. Każdy się ich bał, nawet my, wampiry Czystej Krwi. We wszystkich budzili respekt i grozę jednocześnie. Jednak jeżeli byłeś im posłuszny umieli to docenić. Po przemianie Alfa zajmował się mną. Wychowywał nowego mnie, pomógł mi jak nikt inny. Byłem mu za to wdzięczny. Traktował mnie jak syna. Dostrzegli to dobrze inne wampiry. Zazdrościły mi szczególnie te mojego pokroju, ale szanowały to jak i mnie. Martwiłem się tylko o Elizabeth, byłaby idealną wampirzycą Czystej Krwi.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz